piątek, 15 marca 2019

Polly de Jovelanos

Our heads will touch the river and I'm gonna kiss you underwater
And while we're under you gon' tell me 'bout our future sons and daughters.


Polly de Jovelanos

@stamp.your.passport 

Travel influencer | Nowy Jork - Singapur - Bali | 29 lat


Perfekcyjny dzień według Polly rozpoczyna się jogą w otoczeniu pól ryżowych Tegalalang nieopodal Ubud, jednego z najpiękniejszych miast Indonezji, zlokalizowanego na wyspie Bali, która od kilku lat przeżywa prawdziwy boom turystyczny. Obiad to jedynie mała przekąska przebiegając z terminala, zapierającego dech w piersiach, lotniska Changi w Singapurze do metra, które zabiera ją do dzielnicy Little India, by odpocząć między kolejnymi lotami, na kanapie, w salonie mieszkania zaprzyjaźnionego Czecha. Mężczyzna od kilku lat prowadzi studio fotograficzne w mieście lwa, a i towarzyszy jej w wielu podróżach. Wieczorem, tuż przed kolejnym lotem, stołuje się w jednym z Hawker Centers objadając się xiaolongbao, albo najlepszym curry, by po chwili znowu znaleźć się na Changi i odprawiać bagaż na kolejną podróż. 

Córka fotografa i pisarki, urodzona w Nowym Jorku. Miłość do podróży wyssała z mlekiem matki, bowiem rodzice podróżowali często i daleko, zabierając trójkę swoich dzieci ze sobą. W wieku 29 lat ma na swoim koncie 79 odwiedzonych krajów, a ich liczba cały czas rośnie. Nigdy nie poszła na studia, wolała robić zdjęcia i rzucić się na głęboką wodę - zacząć przemierzać samotnie świat, dokumentować wszystko na Instagramie. Na początku utrzymywała się ze sprzedawania swoich prac do gazet i portali internetowych, jednak gdy jej profil na Instagramie pokazywał kilkaset tysięcy obserwujących, ona pozyskała kontrakt z Singapore Airlines, jedną z kilku pięciogwiazdkowych lini lotniczych świata, którzy w zamian za promowanie, zabierają ją na krańce świata. Podobnie jest z największymi hotelami, w zamian za kilka zdjęć i odpowiednich tagów jest goszczona w luksusowych miejscach za darmo. 

Nowy Jork to wciąż jej dom, choć nie spędza w nim zbyt wiele czasu. Ma swoje ulubione kawiarnie, w których spędza dnie, pisząc posty na bloga, albo obrabiając zdjęcia. Spotyka się też z innymi podróżnikami, a czasami po prostu przyjaciółmi, czy bliskimi by porozmawiać o tym, co ją omija, gdy skacze ze spadochronem w Dubaju, albo je spaghetti w Rzymie. Babcia prosi co roku w święta by trochę przystopowała, wróciła na dłużej, zakochała się i założyła rodzinę, ale ona choć kocha Nanę nad życie, nigdy nie będzie spełniać oczekiwań innych ludzi. Bo jak żyć, to tylko na sto procent, mając przerażająco wielkie marzenia.


But I'd rather be scared of something
I'd rather go all or nothing
I'd rather be bungee jumping with you
I'd rather be risking something
I'd rather be really living
I'd rather be bungee jumping with you



*

Zapraszamy! :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz