piątek, 8 lutego 2013

REMIK LECHOSZEST


remigiusz REMIK LECHOSZEST
a spróbuj powiedzieć do niego Remigiusz 


daj mi nogę, daj mi nogę. | wódko ma, wódko ma, wódko maaa | Widać ci to, widać, która dziewka daje. | jaki Remigiusz? JAKI REMIGUSZ? | kolorowe sny, kiedy ja dotykam ciebie | nie zaczepiaj mnie, bo powiem mamie! | dawaj na ring! | Priya Rai? och, tak, wyszła ode mnie rano | bardzo dojrzały |  NIE RÓBMY POLITYKI, LEPMY PIEROGI. |  Siema, nauczy mnie ktoś grać w tysiąca? | sesja nie procesja |  I Ty zostaniesz indianinem.| Raz nad wozem, raz nad wozem! | Tak, tak właśnie | Smoki nadchodzą! |

Nazywam się Remik, broń was boże, żaden Remigiusz, za takie odzywki leję w pysk z miejsca. Urodziłem się w, pożalsiębożejedyny, Opolu i uciekłem stamtąd jak tylko mi na to pozwolili (albo pozwoliłem sobie sam, nie pamiętam). Urodziny obchodzę ósmego marca i niestety te wszystkie piękne kwiaty nigdy nie są dla mnie, a dla was - kobiet. Ubolewam nad tym oczywiście co roku, bo o mnie nikt nie pomyśli. Mam dwadzieścia w sumie cztery lata i boli mnie to bardzo, że zawaliłem dwa lata studiów. Raz - bo zawaliłem maturę, a dwa - bo mi się nie chciało chadzać na zajęcia. Zero bogatej rodziny, zero wpływowego wujka/taty/brata/babci. Ponoć robię ładne zdjęcia, ponoć nieźle obchodzę się z kamerą. A wylądowałem na Piarze, kiedy mi się filmówka marzyła! Ale, że ja za marzeniami nigdy nie gnałem, bo po co w przyszłość wybiegać?, więc mieszkam w akademiku we Wrocławiu, szukam ciągle pracy, studiuję Public Relations i melanżuję. Melanż ponosi mnie dosyć często. Mama krzyczy, że nigdy już na ludzi nie wyjdę, ja ich jedyny syn! Ale póki co, chcę być wiecznym studentem i mało mnie to interesuje.
Dziękuję za uwagę, nie mam nic więcej do powiedzenia. Normalny chłopak jestem. Cmok!



25 komentarzy:

  1. [Jeeeeju, widzę Jareda... <3
    To co, wątek jakiś może?]

    OdpowiedzUsuń
  2. [No i to lubię. ;>
    Masz może jakiś pomysł czy coś?]

    OdpowiedzUsuń
  3. [remiku remiku moj! <3]

    OdpowiedzUsuń
  4. - Remiiiiiik!!!!! REMIKKKKK!!!! - Oliwia wpadła do Remika o siódmej rano i była gotowa się rozpłakać, jeśli najlepszy przyjaciel nie zawiezie jej W TEJ CHWILI na zajęcia. Była spóźniona, Remik ssyponował samochodem, małym bo małych (i takim, który prawdopodobnie rozleci się na najbliższym zakręcie) ale OLIWIA NIE MOGŁA SIĘ SPÓŹNIĆ! - Ja cię bardzo proszę! - ściagnęła z chłopaka kołdrę i spojrzała na niego błagalnie - Zawieź mnie na próbę, bo mnie choreograf z pracy na zbity pysk wywali!

    OdpowiedzUsuń
  5. [A był taki fajny... Dobra, żartuję, połowa moich kumpli jest za Barcą i jakoś to wytrzymuję. ;D]

    Nie lubiła oglądać meczów sama, a z babcią było to jeszcze trudniejsze. Zawsze wypytywała który to Cristiano Ronaldo i w którym zespole gra... Niezależnie od tego, czy była to la liga czy może polska ekstraklasa.
    Dlatego właśnie na takie okazje wybierała jakieś małe knajpy z telewizorami, w których można było owe mecze obejrzeć. Dla Ofelii każdy mecz Realu był tak samo ważny, toteż nie rozumiała szczególnej ekscytacji Gran Derbi.
    Obecnie siedziała sama w otoczeniu trzydziestu chłopa, popijając colę i klnąc pod nosem, gdy Galaktycznym coś nie wychodziło.
    Po chwili Barcelona zdobyła bramkę, która dawała im remis.
    - Cholera - mruknęła, mrużąc oczy i nienawistnie patrząc na zawodników Barcelony, których to operator postanowił pokazać.

    OdpowiedzUsuń
  6. - No ciebie chyba pogrzało, że chcesz znowu iść spać! - powiedziała szybko, po czym znów ściagnęła z niego kołdrę - Nie rób mi tego, nie skazuj mnie na bezrobocie! REMIK NIE DOJADE TAM TRAMWAJEM TO NA DRUGIM KONCU ŚWIATA JEST! - powiedziała szybko i nad wyraz głośno, tak żeby chłopak wyraźnie usłyszał czyja to będzie wina, jeśli Oliwia straci prace. A wiele na to wskazywało - Zrób to dla mnie nooo!

    OdpowiedzUsuń
  7. Odwróciła się słysząc, dobrze jej już znany, hymn Barcelony.
    Przewróciła oczami i postukała kilka razy czołem w stolik, przy którym siedziała.
    - Ooooj błaaaagaaaaam, chłopaki zaraz i tak znowu wam strzelą, nie ekscytuj się tak. - Powiedziała nieco głośniej, by mieć pewność, że tamten miłośnik Katalończyków to usłyszy. Przy okazji zerknęła kątem oka na telewizor, na którym to właśnie Pepe wykłócał się o swoją żółtą kartkę. Po chwili dołączyli do niego di Maria, Ozil i Khedira.

    OdpowiedzUsuń
  8. Odetchnęła kilka razy, próbując zachować spokój.
    - Barcelona też idealna jakaś nie jest, Messi, czyli waasze idealne dziecko, by nie istniał bez Xaviego i Iniesty.
    Rzuciła mu znudzone spojrzenie. Chyba nie miała ochoty na wykłócanie się o to, który klub jest lepszy.
    - Dobra, ty masz swoje zdanie, ja mam swoje, nie ważne.

    OdpowiedzUsuń
  9. - Sam jesteś 'pińcet metrów w prawo'. Remik, kochanie to już ostatni raz.. Niedługo kupię samochód... Obiecuje Ci, ale dobrze wiesz że jak pojade tramwajem to nie zdążę... Mogłabym wząć taksówkę ale mam tylko kartę, a niestety wrocławscy taksówkarze nie tolerują mojej karty. Tak wiem, to straszne naprawdę! Więc jak będzie? Zrobisz to dla mnie, ostatni raz? Staawiam piwo/wino/cokolwiek będziesz chciał?

    OdpowiedzUsuń
  10. [wszelka znajomosc od kielicha i imprez bardzo chetnie! XD]

    OdpowiedzUsuń
  11. - Łojezjezujezu... Dziękuje... - korzystającz okazji, że Remik zniknął 'za szafą' wyciagnęła z kiesze ni jego spodni miętową gumę do rzcia i szybko wsadziła ją do buzi. Kto by tam pytał o pozwolenie, skoro można samemu się poczęstować? - Gdzieś ty wczoraj zniknął? Bo się próbowałam do ciebie dodzwonić koło siedemnastej i miałeś wyłączony telefon. Znowu zgubiłeś ładowarkę? Czy po prostu postanowiłeś zapaść się pod zimię? A samochód i tak kupię... Tylko mi kredyt dadzą.

    OdpowiedzUsuń
  12. - Tak jasne, jestem ciekawa kto mi da cztery miesiące wakacji w Capitolu. Znaczy wiesz, oni mi może i chętnie dadzą, ale to będzie ostatnia rzecz, którą zrobię w tym miejscu, więc chyba wolę nie ryzykować. Poza tym, Remik.. Ja nie chcę kupować samochodu za 50 tysięcy, taki z trzy, cztery mi spokojnie wystarczy żeby jeździć po mieście. A jak będę chciała pojechac na wakacje to wezme twój. - odparła z lekkim rozbawieniem po czym roześmiała się widząc minę Remika.

    OdpowiedzUsuń
  13. - Nie no, za to Messi z Argentyną osiąga szczyty. - Odwzajemniła uśmiech. Ostatnie trzy lata w jednym domu z bratem kibicującym Barcelonie, obecnie wszystkie spotkania z nim, czy to rodzinne czy też nie, Ofelia spędzała na ciągłych kłótniach o wyższość Realu nad Barcą czy odwrotnie. To mogło jednak ostudzić nieco zapał do sporów w tym konkretnym temacie.

    OdpowiedzUsuń
  14. - Moczysz mnie... Jakkolwiek dziwnie to zabrzmiało.. - odparła pokojnie wycierając kilka kropli wody - Jakbyś ty przeszedł się do Capitolu to moglabym pożegnać się z jakąkolwiek pracą we Wrocławiu, więc dziekuje skarbie ty mój, ale poradzę sobie sama. A tak poza tym... Co powiesz na jakąś kolację wieczorem? Otworzyli nową knajpę koło rynku, przechodziłam wczoraj to dopiero otwarcie było. Całkiem sympatycznie wyglądało to można by się przejść i zobaczyć co dobrego dają. Co?

    OdpowiedzUsuń
  15. - Jesteś strasznie tajemniczy Remik... Co przede mną ukrywasz? - spojrzała na niego uważnie i podała mu koszulkę leżącą na krześle. Bo jak wiadomo, w akademiku najlepszą szafą jest właśnie krzesło, c potwierdzić może również oliwkowy bałagan na wszelkic możliwych krzesłach w jej pokoju - Możemy się umówić o 21 na mieście np. Pod Makiem na rynku na przykład. Pozałatwiam sprawy, przejdę się po mieście i na ciebie zaczekam jakbyś miał się spóźnić czy coś.

    OdpowiedzUsuń
  16. - Byle wielkim, bo za te wszystkie twoje tajemnice, powinieneś dać mi wszstkie kwiaty z Placu Solnego. - zauważyła z lekkim rozbawieniem - Jakbyś miał się spóźnić to napisz mi smsa, skoczę do Empiku i pooglądam jakieś pierdoły, jakby w pracy było mi mało - zaśmiała się pod nosem - Jesteś gotowy? Możemy iść? Cz potrzebujesz jeszcze czterech godzin na przygotowania do wyjśca do samochodu..?

    OdpowiedzUsuń
  17. - Teraz to niby ja się ociągam? A kto spędził ostatnie pół godziny na.. - nie dokończyła, bo Remik skutecznie zasłonił jej usta ręką. No tak, nie ma to jak pacyfikacja, bo co innego mógł zrobić - Dobra, już będę grzeczna - mruknęła z uśmiechem po czym wsiadła do windy - A to może skoro już wstałeś to przyjechałbyś po mnie za trzy godzinki? - zapytała z głupawym wyszczerzem. No bo co on miałby robić? - Przecież uwielbiasz robić za mojego szofera kochanie!

    OdpowiedzUsuń
  18. - Och kochany! Ale do wożenia gwiazdy powinieneś zainwestować w jakąś limuzynę a nie podrzędny samochód klasy B... - powiedziała z rozbawieniem i szybko wsiadła do środka na wypadek gdyby Remik jednak sie rozmyślił. Zapięła pas i wbiła rozbawione spojrzenie w przednią szybę - Kupię ci, kupię dziecko... tatuś nie będzie musiał z 'zagramanicy' przywozić - dodała. Na zakupy i tak musiałaiśc więc co za różnica? A tak przynajmniej będzie miała wygodną podróż. Mała cena.

    OdpowiedzUsuń
  19. - No na siebie, a niby na kogo? - spojrzała na niego z rozbawieniem - Niestety, nie mam rodziców, którzy chętnie wezmą takie zobowiązanie na siebie. Znaczy wiesz, ojciec to i może by się tego podjął ale moja mama? Znasz ją. Nigdy w życiu! - zaśmiałą się wyobrażając sobie swoją matkę, która z ochotą biegnie do banku i bierze jakikolwiek kredyt na siebie - Muszę znaleźć taki bank, który mi wypłaci parę tysięcy. W sumie wiesz, zarabiam, mam umowę o pracę więc większych problemów być nie powinno. Ale pomożesz mi wybrać auto, nie?

    OdpowiedzUsuń
  20. - Bo nie spędziłeś z nią tyle czasu ile ja. Dla wszystkich 'obcych' jest kochaną osobą, a w domy wychodzi z niej istny diabeł - odparła ze śmiechem. Oczywiście nieco koloryzowała, bo jej matka wcale zła nie była, ale przecież można było nieco ponarzekać z rana - I wcale nie będę tak mówiła... Jeździłam twoim autem pare razy jak cię z imprez odbierałam i jakoś wtedy dawałam sobie radę I teraz co? Niby nagle mi się odwidzi? Niedoczekanie twoje!

    OdpowiedzUsuń
  21. - Jak je mama albo babcia postanowią zrobić. - zawyrokowała z rozbawieniem - To już bęzie z półtora roku odkąd ostatni raz byłeś w Kielcach mój drogi. Takie niedopatrzenie, TAKIE WIELKIE! - ze śmiechem pokazała z rozbawieniem prezentując ów wielkość niedopatrzenia - Może za dwa tygodnie będę jechała na weekend to możesz sie ze mną zabrać, zapraszam serdecznie w nasze kieleckie progi.

    OdpowiedzUsuń
  22. - A niby dlaczego miałbyś nie pojechać? - przyjrzała mu się uważnie lekko marszcząc czoło- Czyżbyś chciał mi o czymś pwoiedzieć Remiku mój drogi? A może mam to z ciebie wyciagnąć siłą a oboje wiemy, ze jest to mniej przyjemne niż mówienie z własnej nieprzymuszonej woli.. Prawda? - ściszyła nieco radio.

    OdpowiedzUsuń
  23. - Yyy... No... raczej? - znów ściszyła radio patrząc na niego pytająco - Zaczynam się martwić Remik, a to zazwyczaj nie prowadzi do niczego dobrego, bo wiesz jaką panikarą potrafie być, prawda? - przypomniała mu dyskretnie po czym odgarnęła nieco włosy - No już, już... Jak na spowiedzi. Jesteśmy w końcu przyjaciółmi, prawda?

    OdpowiedzUsuń
  24. - Ale... Jak to tak? Chcesz mnie teraz tak bezsensownie zostawić z wiadomością, którą miałeś ci przekazać? Ej, to nie fair... To tak nie można! - powiedziała szybko odpinając pas. - W ogóle to powinno być zabronione przez jakąś wyższa instancje... Masz mi to powiedzieć. Dzisiaj. U mnie. Wieczorem. Z winem! - zarządziła po czym trzasnęła drzwiami jego samochodu.

    OdpowiedzUsuń
  25. - Nie żeby coś, ale trochę zaczynasz mnie martwić tymi swoimi tajemnicami, wiesz? Ja wiem że nie jestem twoją dziewczyną ani żoną i że masz prawo do swoich prywatnyc spraw, ale zazwyczaj wszystko sobie mówiliśmy i jak tak teraz nagle milczysz, to mam wrażenie ze kogoś zamordowałeś i wozisz go w bagażniku - pwoiedziała prosto z mostu zakładając na siebie, bądź co bądź, remikową bluzę.

    OdpowiedzUsuń