piątek, 8 lutego 2013

Kuba Żmijewski


Kuba Żmijewski
3 luty 1989
Łódź - Wrocław - Windsor - Wrocław

Kuba nigdy nie był grzecznym chłopcem. Zawsze  zawsze niosło go tam gdzie być nie powinien, bo przecież zwykłe życie zwykłego chłopaka nie jest przyjemnie i niczego ciekawego za sobą nie niesie. Orłem w nauce też nigdy nie był. Z klasy do klasy przechodził zapewne dzięki czarującemu uśmiechowi, który nie podobał się jedynie matematyczce. Do dziś nie wie dlaczego. Polonistka wielbiła go pod niebiosa za tak zwany 'talent literacki', którego on nigdy w sobie nie dostrzegał. Wiedział jedynie, że ma wielki talent do pakowania się w kłopoty. W I klasie na przykład, żądny wiedzy chemicznej postanowił sprawdzić co pali się szybciej i dlaczego jest to śmietnik na drugim piętrze, w II klasie, na wycieczce szkolnej w Karpaczu, jako zapalony geograf i podróżnik postanowił sam zwiedzić pobliskie lasy, co spowodowało u niego zapalenie płuc i dwutygodniowy pobyt na zwolnieniu lekarskim. W III klasie natomiast, wraz ze swoim najlepszym przyjacielem, Rafałem, postanowił wykraść próbną maturę z matematyki. Tylko interwencja ojca i pisemne oświadczenie, że po ukończeniu szkoły nigdy więcej do niej nie przyjdzie, pozwoliło mu uniknąć zawieszenia w prawach uczniach. 
Tak, zdecydowanie nauka nie była jego mocną stroną. Nie to co piłka nożna, która od zawsze była całym jego życiem. Już jako mały chłopiec biegał po ulicy i kopał piłkę (zazwyczaj rozwalał przy tym okna sąsiadów, ale z czasem zaczęli oni przymykać na to oko - ile razy można targać go za uszy i grozić wlaniem w tyłek?). Szkolił swoje umiejętności w amatorskim klubie dla dzieci w Łodzi, chcieli wziąć go nawet do ligii zawodowej, ale tato Romek zaparł się rękoma i nogami, że NAJPIERW NA STUDIA! No i tym sposobem wylądował we Wrocławiu na Akademii Wychowania Fizycznego. Stwierdził, że jak tylko zrobi licencjat rzuci całe to studiowanie w diabły i zacznie interesujące i pełne przygód życie najlepszego na świecie piłkarza. Studia jednak go wciągnęły, tak samo jak weekendowe imprezy w Alibi i coraz to nowe koleżanki, których imion nawet nie mógł spamiętać. Cóż, pani Helenka z Akademika załamywała nad nim ręce jak tylko padał o czwartej nad ranem na kolana i niemal błagał by wpuściła go do pokoju bo znów zgubił klucz a przecież taka ładna koleżanka z nim przyszła! Po obronie licencjatu wyjechał na Wyspy. Razem z Rafałem dorwali sezonową pracę w barze, która przeciągnęła się na cały rok, więc zamiast kończyć studia, chwilowo kończy czwarty rok. Nie ma jednak nic przeciwko, bo on bardzo chętnie studiowałby do końca życia.
Zawodostwo w piłce też jakoś mu przeszło. Co piątek gra amatorsko z chłopakami w jednym z wrocławskich klubów i to mu w zupełności wystarcza. 


Ojezus! Omatko! Owszyscyświęci! Tak po krótce można scharakteryzować Kubę. Nie usiedzi na miejscu dłużej niż pięć minut, nie ma szans na jakieś dłuższe skupienie skoro wokół tyle się dzieje! Kuba robi milion rzeczy na raz, jest w tysiącu różnych miejsc w tym samym czasie i rozmawia z piętnastoma osobami w tym samym czasie. Paranoja. Ale Kuba lubi swoje życie, lubi to że potrafi dogadać się praktycznie ze wszystkimi. I lubi ten swój zawadiacki uśmieszek, który działa na dziewczyny. Bo Kuba generalnie lubi dziewczyny i jakoś ciężko mu się przekonać do stałego związku, mimo że gdzieś tam w środku przebąkuje, że miałby ochotę na nutkę stabilizacji. A propos nutek - słoń mu na ucho nadepnął. O ile tańczy całkiem nieźle, to jeżeli chodzi o jakiekolwiek instrumenty to klękajcie narody!Nawet z cymbałkami i trójkątem mu nie po drodze. Oprócz tego Kuba ma anielską cierpliwość i załatwia sprawy raczej dyplomatycznie, chyba że ktoś mocno go zdenerwuje, wtedy robi się nieciekawie. Bo może i jest z reguły potulny jak przyćpany baranek, ale jeżeli ktokolwiek ośmieli się powiedzieć coś złego na jego przyjaciół, to zje wypluje, zakopie, odkopie i wrzuci pod walec. Ma chłopak wyobraźnię, tego mu odmówić nie można. Swoim uroczym usposoebieniem łatwo zjednuje sobie ludzi - przydaje się to jak wpada w tarapaty, co zdarza się nad wyraz często.


---
Kuba zaprasza!


53 komentarze:

  1. [dobry! jakieś pomysły/życzenia co do wątku czy zdajesz się na mnie? o chęć chyba nie muszę pytać :3]

    Wiolka

    OdpowiedzUsuń
  2. A masz może w planach jakąś wolną postać? :D

    OdpowiedzUsuń
  3. [Moj Kubus!!!! :*:*:*:* zaczynaj watek <3 ]

    OdpowiedzUsuń
  4. [Spoko, jednak zbytnio pomysłów nie mam. Mogą się znać z jakiejś imprezy czy coś? :P]

    Mikołaj

    OdpowiedzUsuń
  5. [okay, więc zaczynam. jakby co, to krzycz :3]

    Miasto spało. Zamknięte sklepy, zasłonięte okna w których już dawno zgasło ostatnie światło, cichy szmer wiatru wpędzający w stan melancholijnego upojenia. Niczym niezmącony spokój utuliłby nawet zagorzałego choleryka. Ten idylliczny obraz wkrótce miał zostać zmącony. Nie przez złodziei, nie przez straż miejską (do czasu?), ani nie przez drobnych pijaczków. Przez studentów. Blisko dwudziestoosobową grupę roześmianych, ośmielonych alkoholem i świetną zabawą studentów opuszczających klub późną nocą. Wśród nich byłam ja. Część z nich istniała w moim życiu od dawna. Pozostali byli mi obcy nawet z imienia lecz czułam się wyśmienicie w ich towarzystwie. Nie przejmowali się hałasem, nie przejmowali się konsekwencjami. Czysta rozrywka. Ceniłam to w nich.
    Starówka była przykryta cienką warstwą białego puchu. Nie zadeptana, nikt poza nami nie przemierzał tej części miasta tak późną porą. W samotności, w stanie pełnej kontroli nad umysłem uznałabym to miejsce za niesamowicie urokliwe. Teraz było mi wszystko jedno, czy oglądam zabytkowe kamieniczki, czy zapełnione kubły na śmieci pod barami szybkiej obsługi.
    Oparłam ręce na karkach idących obok mnie chłopaków. Jeden z nich imieniem Krystian, był dobrym kumplem z roku. Drugiego, krótkowłosego o zawadiackim uśmiechu widziałam tego wieczoru po raz pierwszy. Pasował tu. Obserwowałam go. Był jak bomba zegarowa, która w każdej chwili może wybuchnąć milionem pomysłów.
    - Ja uwielbiam ją... No dalej chłopcy, śpiewajcie!... Ona tu jest... - miałam okropny głos. Zwłaszcza wtedy. Ochrypnięty, niosący się echem po opustoszałych uliczkach, straszący niejednego, bezpańskiego psa. Nie dbałam o to. Gdy moi towarzysze podjęli próbę kontynuowania zaczętej przeze mnie piosenki (zabawne, nie tolerowałam jej na co dzień), rozbawiona wyskoczyłam nieco przed nich. Szłam tanecznym krokiem, w rytm znajomej melodii disco polo. Taniec wychodził mi o wiele lepiej niż śpiew. Zwłaszcza teraz, bez skrępowania.

    Wiolka

    OdpowiedzUsuń
  6. Aśka roześmiała się swoim złośliwym śmiechem.
    - Zabrałam, odliczyłam znaleźne i mam- wstała i podała mu portfel- I to nie jest bałagan, to artystyczny nieład. Ja mieszkam tu, tylko jak muszę się skupić i uczyć, a ostatni egzamin przede mną i chyba go obleję, więc jest jak jest. Takie życie, Kubuś. Na przyszłość pilnuj głowy i portfela, bo cię okradnie staruszka w autobusie, jak mnie- roześmiała się i znów opadła na łóżko- przyjdziesz dziś znów do mnie?- zamruczała- Od niespodziewanych, seksownych gości wieczorem, lepsi są tylko ci spodziewani goście wieczorem- fuck logic, to Joanna Rachela Edelman

    OdpowiedzUsuń
  7. Kamila gnała w wyznaczone miejsce, bo przecież Tomuś prosił, żeby się ładnie ubrała (co najmniej jakby nigdy ładnie się nie ubierała) i stawiła się bez zbędnych pytań w wyznaczonym miejscu. No to leciała, bo braciszek ukochany prosił. Ale nie spodziewała się, że Tomeczek umówi ją na randkę w ciemno z jednym z jego, całkiem niezdolnych do życia w społeczeństwie, kumpli. Miarka się przebrała, w dodatku nie znała go za bardzo. Kojarzyła z fejsa i nic więcej.
    - I pomyśleć, że kazał mi się ładnie ubrać. - facepalm :D

    OdpowiedzUsuń
  8. - Dobrze bobrze, najwyżej spędzę upojną noc z wierszami Baudelaire'a. Cóż ma zrobić osamotniona kobieta?- pffy, jasne Asiu, pewnie skończysz w innych ramionach, a nie z biednym Baudelairem. Smuteczek- A jutro dasz się gdzieś wyciągnąć?- zaczęła się bawić pierścionkiem na palcu, a potem zainteresowała się nawijaniem sobie włosów na palec- I to wcale nie tak, że jesteś arcyseksem, to po prostu ja jestem tak nieziemsko seksowna, że zawsze do mnie wracasz- puściła do niego oko i zaśmiała się cichutko

    OdpowiedzUsuń
  9. - Czy mój brat, mój najbliższy przyjaciel i człowiek, który widział jak biegam po domu w samym pampersie, a później, z wiekiem, w bieliźnie, umówił nas na randkę w ciemno? - Kama popatrzyła na Kubę (przy okazji mierząc go od stóp do głów i stwierdzając, że jest niczego sobie i szkoda, że dopiero teraz go poznała), wzięła ten kwiatek i podziękowała gorąco za niego, choć kwiatków nie lubiła. - Alibi? Kamikadze i ruski szampan?

    OdpowiedzUsuń
  10. - Jesteś chamski- spiorunowała go wzrokiem- Skąd wiesz, może sobie dorabiałam na boku, ze mną nic nie wiadomo, jakoś na chleb trzeba mieć, co?- roześmiała się jednak i znów puściła mu perskie oko- Idź już sobie na ten swój trening, ja też mam swoje zajęcia. Myślisz, że na romanistyce, nie mamy nic do roboty? Wiersze same się nie przeczytają.

    OdpowiedzUsuń
  11. - Chyba nasłuchał się za dużo gadania Ewalda, że czas i pora się ustatkować. I chyba zamiast ustatkowywać siebie, zaczął ode mnie. Co to, to nie... - wzruszyła ramionami, poprawiając torebkę przewieszoną przez ramię. - I wiem, że jesteś Kuba, przez ostatnie dwa lata słuchałam, jakim to cudem nie jesteś. Kamila.

    OdpowiedzUsuń
  12. - Bo on nie widzi, jak połowa akademika za nim się rozgląda. Nie widzi nawet tego, że Aga robi maślane oczka do niego - roześmiałą się. - I nie, Jakubie, nie jesteś cudem. Cudy nie istnieją. Nie jesteś księciem z bajki i nie przyjechałes tutaj na białym koniu.

    OdpowiedzUsuń
  13. - No właśnie, więc jaki z ciebie cud, Jakubie? - wyciągnęła z kieszeni telefon i podświetliła go, by ukazać mu na tapecie zdjęcie jej, Agi i Oliwki - o ta jedyna blondynka.

    OdpowiedzUsuń
  14. - A gdzie ty w ogóle się podziewałeś? W Ameryce? Uganda? Kamerun?

    OdpowiedzUsuń
  15. - I oprócz ukazywania swojej zajebistości królowej, co jeszcze tam robiłeś? Jakies ambitne zajęcie?

    OdpowiedzUsuń
  16. - I pozostawiłeś mojego brata na pastwę losu? Tęsknił za tobą niemiłosiernie i ciągle pokazywał mi setki twoich zdjęć z Anglii. Momentami zastanawiałam się, czy aby nie podał sobie ręki ze Szczepanem.

    OdpowiedzUsuń
  17. - Nie?! - Kamila aż przystanęła ze zdziwienia, ze złości i bóg wie z czego jeszcze. Nie mogła uwierzyć, że jej rodzony brat, jej Tomek, jeden z powierników najbardziej strzeżonej tajemnicy świata po prostu wypaplał to pierwszemu lepszemu kumplowi. - Powiedział ci?! - wzburzyła się, po chwili jednak uspokajając. - Pijany pewnie był, nazmyślał. Jestem wdzięczną studentką dziennikarstwa. I pracuję w Empiku, ksiazki układam z zamiłowania.

    OdpowiedzUsuń
  18. - Nie drąż tematu! Nie jesteś na tyle godzien by stać się strażnikiem sekretu rodu Zawistowskich. Widzisz jaki już jeden się znalazł, co to kłapie tym dziobem na prawo i lewo. Już ja sie z nim policzę! - roześmiała się. - Ani gazeta, ani telewizja. Będę w dalszym ciągu robić w Empiku. Może zrobią mnie w końcu kierownikiem? Zobaczą, jak wielki trud wkładam w tą pracę?

    OdpowiedzUsuń
  19. - Miej trochę więcej wiary we mnie, dobrze? Śpię czasami, jak akurat jestem wczorajsza jeszcze lekko. A nie zdarza mi się to jakoś ekstra często. Poza tym to jestem idealnym pracownikiem, serio. Powinieneś kiedyś przyjść i zobaczyć jak ciężko pracuję - uśmiechnęła się a jej szpilka ugrzęzła w stopniu w tramwaju. Na co Kama oczywiście wpadła w panikę, bo tramwaj pełny, przed nią stoi Żmijewski, dzwonek już zadzwonić, a ona stoi ze szpilką uziemioną w schodku. - Kubaaaaa....

    OdpowiedzUsuń
  20. - Mój obcas - popatrzyła na szpilkę, która już nie wyglądała tak klawo, jak jeszcze w tramwaju. Miała zbyt wiele obrysowań. - Dziękuję ci, mój rycerzu. I zapraszam, zapraszam. A Ty co robisz na co dzień, bo na dobrą sprawę nawet nie wiem co ty studiujesz.

    OdpowiedzUsuń
  21. - Ja akurat od tematu piłki nożnej nie uciekam. Kocham piłkę nożną, w zasadzie - uśmiechnęła się. Chociaż ten uśmiech i te słowa nie zwiastowały niczego dobrego, bo Kama to Barcelona i świata poza tym nie ma. A Kuba, no Kuba wiadomo jaki ma pogląd na to.

    OdpowiedzUsuń
  22. Aśka nie dała po sobie poznać, ale w sumie podjarała się wizją spędzenia chociażby głupiego weekendu w Kołobrzegu. Bardzo nie chciała pierwsza zaczynać tego tematu długo myślała, jak zrobić to mimochodem i tak, w poniedziałek, kiedy miała już wolne i nic jej nie przeszkadzało, napisała do Kuby by spotkali się na drinka. Siedziała przy barze w czarnej, prostej i krótkiej sukience, która opinała wiadomo co, a tego Aśce odmówić nie można było. Śmiała się z jakiegoś żartu, który przed momentem opowiedział jej barman, a co jakiś czas rozglądała się dookoła w poszukiwaniu chłopaka.

    Joasia

    OdpowiedzUsuń
  23. Roześmiała się
    - A co sobie myślisz, że ja się napić nie lubię? Alkohol to moje drugie imię- dopiła swojego drinka i skinęła na barmana- Ej, jeszcze raz to samo- puściła do chłopaka oko i odwróciła się do Kuby- Trzeba świętować, miły wieczór, zdaną sesję, to, że zgodziłeś się ze mną napić- położyła dłoń na jego kolanie- A co u Ciebie?

    Joasia

    OdpowiedzUsuń
  24. Pokiwała głową z zadowoleniem. Barman podał jej nowego drinka. Upiła trochę i uśmiechnęła się ciepło.
    - Udało mi się oddać je przed czasem. No i gratuluję sukcesów z drużyną. Kiedy gracie następny mecz? Może wpadnę cię dopingować, co?- zaśmiała się delikatnie- W ogóle masz teraz trochę wolnego? Moglibyśmy wyskoczyć gdzieś na weekend, co o tym sądzisz? Wiesz, tak tylko się rozerwać- rzuciła i odpaliła papierosa.

    Joasia

    OdpowiedzUsuń
  25. - Wolałabym seksowne sam-na-sam. Tylko nie dopowiadaj sobie, nic do tego, nie musisz się bać, ja nie mam serca- zaśmiała się- Nigdy się nie angażuje. Jestem po prostu wygodną panienką. Możesz mnie przerżnąć na prawo i lewo i zostawić, a ja nie będę miała z tym problemu, serio- zaznaczyła. To nie była do końca prawda, ale Asia sądziła, że właśnie to, sprawia, że faceci w ogóle zwracają na nią uwagę, więc lubiła na taką pozować.

    Joasia

    OdpowiedzUsuń
  26. - Kuba, weź farmazonów nie opowiadaj, znam cię za długo, żeby sądzić, że się ze mną kumplujesz tylko dla seksu. Co nie zmienia faktu, że w naszej znajomości seks jest dosyć istotny- uśmiechnęła się- Nie będzie dwóch osobnych łóżek, chyba, że chcesz raz to robić na tym, a raz na tym, dla urozmaicenia?- zaśmiała się- To gdzie się wybieramy, co? Wspomniany wcześniej Kołobrzeg, czy może jakieś inne miejsce?

    Joasia

    OdpowiedzUsuń
  27. Wzruszyła ramionami i chwilę myślała, a wtedy wyglądała naprawdę uroczo, bo zabawnie marszczyła nosek.
    - Nie wiem, Kubuś- wzruszyła ramionami- Przecież ja nigdy nie byłam nad morzem...- nagle niespokojnie poruszyła się na stołku, do głowy wpadła jej pewna myśl- Słuchaj- powiedziała ożywiona- A może zrób mi niespodziankę. Wybierz pierwsze lepsze miejsce i nie mów mi dokąd jedziemy, co ty na to?- wyraźnie przypadł jej do gustu element zaskoczenia i patrzyła na niego teraz wzrokiem kota ze Shreka.

    Joasia

    OdpowiedzUsuń
  28. - NO! I to mi się podoba!- powiedziała wyraźnie zadowolona. Pochyliła się nieco, położyła dłoń na jego karku i pocałowała go namiętnie, ale już po chwili odsunęła się z niewinnym uśmieszkiem- Bardzo się cieszę, że doszliśmy do porozumienia, panie Żmijewski, snucie z panem planów, to czysta przyjemność- wybuchnęła delikatnym śmiechem i wróciła do swojego odpalonego papierosa, jak gdyby nigdy nic.

    Joasia

    OdpowiedzUsuń
  29. - Za przystojny jesteś na złego kolesia- uśmiechnęła się sącząc swojego drinka i w międzyczasie popijając go shotem- Wezmę dużo seksownej bielizny, mało zakrywających mnie całą ciuchów, najwyżej jakimś dziwnym trafem nie będę miała w czym chodzić, więc będziesz przeze mnie zmuszony do siedzenia w hotelu i robienia tego ze mną wszędzie, o każdej porze dnia i nocy i w każdej pozycji- puściła do niego oko.

    Joasia

    OdpowiedzUsuń
  30. - Barman jest duży, no bez przesady, już chyba wie, co to jest seks, nie?- roześmiała się, faktycznie nie miała żadnych zahamowań, ale co się dziwić, Aśka naprawdę należała do kobiet, które nie bardzo strzegły swojej cnoty. W pokoju w akademiku prawie się nie pojawiała, bo na co dzień mieszkała z Grzegorzem Hermannem, z którym łączyły ją bardzo niegrzeczne przyjacielsko-seksualne kontakty.

    Joasia

    OdpowiedzUsuń
  31. - O, Kubuś, ależ i tego mówić nie musisz!- ożywiła się- Sytuacja taka- zaczęła żywo gestykulować, jakby miało mu to pomóc w zrozumieniu historii, a jej w przekazaniu- siedzę w kawiarni, przychodzi laska. Mocny, dobrze zrobiony makijaż, nie aż taka wysoka, ale przeciętnego wzrostu, szpilki większe od moich, zgrabna, duże, błękitne oczy, jeśli wiesz o czym mowa- puściła do niego oko- Myślę sobie, fiu, fiu, dobra dupa, co ja będę jej odmawiać wdzięku. Oceniam, no musi być studentką, na pewno studentka, może ze dwa lata młodsza ode mnie. A laska siada przy kawie, dosiada się do niej jakaś szczylówa. Myślę sobie, pewnie młodsza siostra, a panienka mówi nagle: "No wiesz, no i wybrałam sobie tą sukienkę na bal gimnazjalny". CO?! Kawą się prawie zaplułam. Ja w jej wieku nie miałam nawet cycków!

    Joasia

    OdpowiedzUsuń
  32. - Po facecie jeszcze szybciej poznasz, że to szczyl. Prawdziwy facet ma mężczyznę w twarzy, reszta a chłopców, takich zwykłych gówniarzy, nawet jeśli są wysocy i napakowani, to zostaje im szczeniak w ryju. A dziewczyny zaraz się zakryją makijażem i tyle, po próbie identyfikacji wieku- zaśmiała się- Widzisz Kubuś, jak masz ochotę na małe co nieco, już bezpieczniej dzwonić po starą Edelmannównę- puściła do niego oko.

    Joasia

    OdpowiedzUsuń
  33. Roześmiała się serdecznie.
    - Będzie z tobą biedna- pokręciła głową i poklepała go po ramieniu- Ja nigdy nie będę miała dzieci. Po prostu nie. Byłabym najgorszą matką świata! Totalnie się nie widzę w tej roli, więc dla dobra swojego i moich niedoszłych dzieci, lepiej będzie, jeśli będę sama.

    Joasia

    OdpowiedzUsuń
  34. - Nie wątpię, że kiedyś będziesz zajebistym ojcem. Pewnie chciałbyś mieć kilku chłopców i stworzyć z nich drużynę piłkarską, co?- zaśmiała się serdecznie, a potem spuściła wzrok na swojego drinka i nic więcej nie komentowała. Jej matka była fatalna i "wychowywała ją" samotnie, Aśka nie sądziła, że kiedykolwiek będzie miała faceta na stałe, więc nie chciała być taką samą mamuśką dla swojego dziecka, jak jej matka była dla niej. Chyba nie potrafiłaby pokochać małego człowieka, nie dlatego, że nie chciała. Wręcz przeciwnie, chciała i to bardzo, ale nie bardzo wiedziała jak.

    Joasia

    OdpowiedzUsuń
  35. - Ja kupię sobie dziesięć kotów, a potem umrę i one zjedzą moje zwłoki. O. Taka przyszłość- zaśmiała się- Albo umrę samotnie, co za różnica, przynajmniej nie będę musiała przed śmiercią kocich gówien czyścić, to pocieszająca myśl- dokończyła drinka i strzeliła palcami, na barmana- Kochaneczku- zwróciła się do chłopaka- jeszcze raz to samo, ale nie oszczędzaj mi tym razem wódki, co? Lej ile fabryka dała.

    Joasia

    OdpowiedzUsuń
  36. - No chyba cię pogrzało Kuba, zamierzam się zachlać na śmierć, kiedy pojawią mi się pierwsze zmarszczki, a to już całkiem niedługo. Więc raczej nie zostanę etatową, czy nieetatową nianią, dla twoich dzieci- powiedziała ze śmiertelną powagą.

    Joasia

    OdpowiedzUsuń
  37. - Kubuś, ale do tego trzeba mieć jeszcze duszę, a takiego złego jak ja, to licho brać już nie chce, bo bym za dużą konkurencję Lucyferowi robiła. Więc niestety, mnie też czeka proces starzenia się. Chyba, że się napompuje kwasami, jak moja mamuśka, ale chyba tego nie chcę. Serio, wolę żyć szybko i umrzeć młodo. Będziesz mnie wtedy mile wspominał, a nie jako staruszkę. To świetne wyjście.

    Joasia

    OdpowiedzUsuń
  38. - Zmieńmy temat, co Kuba? Proszę- odpaliła papierosa, czuła się najwyraźniej niekomfortowo, nie znosiła rozmawiać o przyszłości, przyszłość była dla niej zawsze bardzo niepewna i przerażała ją. Nigdzie nie mogła sobie zagrzać miejsca, miała nadzieję, zę tym razem będzie już mogła zostać we Wrocławiu na zawsze, albo na bardzo długo.

    Joasia

    OdpowiedzUsuń
  39. - Daj mi tylko wcześniej znać, to będę w akademiku. Wiesz, tak normalnie raczej tam nie nocuję...- dokończyła papierosa i skoro tylko barman postawił przed nimi shoty, natychmiast wychyliła zawartość swojego kieliszka- Chluśniem bo uśniem, co?

    Joasia

    OdpowiedzUsuń
  40. - Mnie i Grzesia? Nie, jesteśmy przyjaciółmi. Takimi, co czasem się posuną trochę dalej, ale nigdy nic więcej. Nie chcę żebyś sobie pomyślał, że robię to dla pieniędzy, bo nie oszukujmy się, jestem biedna jak mysz kościelna, a Grzesiek mógłby wykupić całe to miasto, ale ja naprawdę go lubię. Pomógł mi w życiu, po moim wyjeździe do Warszawy, w liceum... No i tak to już jest, ja i Grzesiek na zawsze, gdzie on, tam i ja, przynajmniej dopóki mnie nie wyrzuca- zaśmiała się.

    Joasia

    OdpowiedzUsuń
  41. U Kamy zawsze był problem z tym, by przekonać ją do swoich racji, więc w sumie i dobrze, że Kuba porzucił temat piłki nożnej. Jeszcze usłyszałaby, że kibicuje Realowi i wróciłaby bardzo szybko do tramwaju odjeżdżającego w stronę akademika. A tam załatwiłaby szybko sprawę z bratem, ładując mu w łeb jakiś opasłym tomiskiem o ptakach. Za ptaki i za to, że z madritistą ją umówił. - Zwyczajnie, bez wymyślnych drinków, piwo - uśmiechnęła się rozpinając płaszcz. - Znajdę jakiś wolny stolik - i od razu zniknęła w tłumie szukając wolnych miejsc.

    OdpowiedzUsuń
  42. Kama nie była może najlepsza partią w okolicy, bo zbyt wiele miała w sobie z faceta. Brakowało jej do najlepszych lasek z akademika, ale była niemiłosiernie pewna siebie i kochała sama swoje towarzystwo. Więc nigdy nie podejrzewała, że Kuba mógłby się z nią nudzić. Raczej zastanawiała się co taki lowelas, jak on, mający w swoim łóżku co noc inną, mógł zaoferować jej. Póki co, spisywał się na medal. Nie był zadufany w sobie, a tym bardziej nie rozglądał się na boki za innymi.
    - Ostatnim razem, kiedy tutaj byłam, to mój randkowicz, w chwili kiedy szedł od baru do stolika, wyrwał trzy inne laski. I to na pewno nie one mu się pierwsze w ramiona rzucały. Miła odmiana dzisiaj - stuknęła delikatnie butelką o jego.

    OdpowiedzUsuń
  43. [ Jestem jak najbardziej za :D ]

    OdpowiedzUsuń
  44. - Dobrze wiedzieć z kim ma się do czynienia. - roześmiała się. - Dużo razy musiałeś przeżywać takie sceny? - Jak już wylądowała z nim na tym piwie, jak już Tomkowi udało się ich ze sobą spotkać, no to czemu nie skorzystać i nie dowiedzieć się czegoś o nim. Nie miała i tak lepszych zajęć na ten wieczór. Oliwka poszła tańczyć, więc i nawet wina z kim wypić w zasadzie nie miała. A Kuba powoli okazywał się nie być taki zły, jak bardzo myślała, że jest.

    OdpowiedzUsuń
  45. - Ciężki żywot masz, kiedy trafiasz na takie desperatki. W zasadzie, ja nie trafiałam nigdy na furiatów, po prostu na dorodnych buraków zawsze. - pociągnęła łyk piwa w tle słysząc piosenkę, którą uwielbiała. Popatrzyła to na Kubę, to na na wpół pełny parkiet i uśmiechnęła się szeroko.

    OdpowiedzUsuń
  46. - Twoj najlepszy kumpel umowil cie na randke w ciemno z wlasna siostra DLA KTOREJ MILAES BYC MILY. Siostra twojego najlepszego kumpla uwielbia ta piosenke, a zeby bylo malo kocha tance w Alibi. Wyzywam cie, zatanczysz i masz u mnie jedna prosbe ktora spelnie, bez ograniczen. Odmawiasz wciaz? - zasmiala sie idac juz na parkiet ale wciaz patrzac na niego

    OdpowiedzUsuń
  47. - Mogę się już z tego miejsca założyć, że zatańczysz. Może nie dzisiaj, może nie w Alibi, ale zatańczysz. Przy mnie, całkowicie trzeźwy - Kama uśmiechnęła się wchodząc na parkiet i zaczynając tańczyć.

    OdpowiedzUsuń
  48. Kama wróciła jak tylko piosenka się skończyła, siadła obok Kuby i zrobiła łyk piwa.
    - Tomek ma najbardziej przejebane za to, że umówił cię z dziewczyną, która próbowała wyciągnąć cię na parkiet? - Roześmiała się opierając się łokciami na stoliku i patrząc na niego.

    OdpowiedzUsuń
  49. - Jesteśmy najbardziej zgodnym rodzeństwem ever, ale w łeb i tak dostanie. Nie podaruję mu takiej samowolki w ustawianiu mi spotkań - Kama nie chciała w sumie robić Tomkowi jakiś wielkich scen, bo miło spędza wieczór. Ale dla zasady, żeby się nie rozpuścił jak dziadowski bicz musiała. - W sumie to mam taki typ charakteru, że nie naciskam nigdy na człowieka. Jak chce to powie, jak nie chce to nie. Chyba że są to informacje tudzież zdarzenia, które strasznie wpływają na moje życie, no wtedy jest całkiem inaczej.

    OdpowiedzUsuń
  50. - Nie, wtedy po prostu następuje akcja typu 'na kozetce u Kamili Zet.'. I Zabawiam się w psychologa, co czasami wychodzi dosyć komicznie. Nie działa to jedynie na Tomka, on już wszystkie moje chwyty zna. Wyleżał się na tej kozetce - popatrzyła na niego z uśmiechem i dopiła piwo. - Ależ nie mam nic przeciwko.

    OdpowiedzUsuń
  51. Kama za ten czas siedziała, beztrosko wymachując nogami, co jakiś czas zahaczając obcasem o fugę między kafelkami, tym samym lekko go zdzierając. Pomachała kilku znajomym i wypatrywała Żmijewskiego z oddali.
    - Dlatego, Kubusiu [pierwszy raz jak go tak nazwała xD] obyś mówił mi wszystko co chcę wiedzieć, a żyć w zgodzie, bez kozetek będziemy - wzniosła butelkę ku toastowi.

    OdpowiedzUsuń
  52. - Jeszcze zaczniesz się bać - pogroziła mu palcem - Kubusiu, o jakich ptakach? O jakich ptakach? Żadnych ptaków nie ma w moim życiu, babcia w Katowicach ma na strychu takiego orła wypchanego. To jedyny z awifauny, z jakim mam do czynienia - o nie, nie będzie mu o ptakach opowiadać!

    OdpowiedzUsuń