SZCZEPAN SZCZĘSNY
lat 22, mieszkaniec Sosnowca, student politologii
jak leziesz, Hanysie?! ♠ wpadła bomba do piwnicy, napisała na tablicy ♠ są najeczki, są dupeczki ♠ mój ojciec Makuba, być królem wioski ♠ CO ROBISZ, HADZIAJU?! ♠ nananana nanana nanana marihuana ♠ Mam płaszcz Kelwina Klajna, chcesz? ♠ Kamila jak ptaki? ♠ czarny gorolik z Sosnowca ♠ patologia, czy tam politologia ♠ kasę mam, w zasadzie miałem, oddałem pijaczkom na dworcu głównym ♠ mam sztukę, Kuba, chodź! ♠ Tomek, twoja dupeczka w tych spodniach podnosi mi ciśnienie ♠ Jam Szczepan Szczęsny, pierwszy murzyn akademika!
Chodzący paradoks, maskotka akademika, pierwszy czarnoskóry gorol Rzeczpospolitej Polskiej. Spłodzony w latach dziewięćdziesiątych w Kamerunie, dokąd udała się jego matka, Natalia, w celach humanitarnych. Była najlepszym wolontariuszem, oddała w geście sympatii do Kameruńczyków nawet swoje ciało królowi wioski. O antykoncepcji w tamtych czasach nikt nie pomyślał, więc dwudziestoletnia Natalka wróciła do Sosnowca z brzuszkiem. Rodzice na szczęście po wielu dniach krzyków zlitowali się nad nią i nie wydziedziczyli. Natalka więc skończyła medycynę, a małym, obsranym murzynkiem Ściepkiem, zajmowali się dziadkowie.
Po radosnym okresie srania w pampersy przyszedł czas na przedszkole, w którym nigdy nie przyzwyczajono się do jego odmiennego koloru skóry i każdy dzień zaczynał się od 'Szczepan, boże, jakiś ty czarny!'. Nie zawarł tam głębszych znajomości, czy przyjaźni. Z resztą jak i w podstawówce. Prywatne gimnazjum w Katowicach przeleciało mu już u boku dwójki Zawistowskich. Kamili i Tomasza, którzy przyjęli go jak kolejnego brata do kolekcji. I tak pozostało, że gorolik z Sosnowca zaprzyjaźnił się z dwójką Hanysów. Liceum ledwo skończył, wszystko dzięki Tomkowi, który rozwiązał mu układ równań, a później podpowiadał na maturze. Jakimś cudem dostał się na Uniwersytet Wrocławski, na politologię, chociaż bardziej niż w te cuda wierzy w pieniądze ojczyma. Ojczym bowiem kasy ma jak diabeł gwoździ (prezes Zagłębia), do spółki z mamuśką, która została internistą. Szczepan jednak kasy nie potrzebuje, rozdaje ją biednym, potrafi nawet podzielić się swoimi ciuchami z bezdomnymi. Raz są najeczki, raz ich nie ma. Kurtka od jakiegoś tam Klajna też go nie rusza. Chodzi w dziurawych spodniach, nie ma własnego samochodu, bo sprzedał go i pieniądze oddał na cele dobroczynne (impreza urodzinowa Tomasza w Alibi). Do Sosnowca jeździ pociągiem, w którym całą drogę przesiaduje w kiblu i jara blanty. Szczepan lubi biegać z gołą dupą po akademiku,
pije na umór i przede wszystkim jest biseksualny, a bynajmniej tak mu
się wydaje i jest o tym przekonany, gdyż jeszcze tego nie sprawdził, bo
nie miał partnera żadnego.
Ogólnie stara się być nieszkodliwy. A wiecznie zjarany umysł mu w tym pomaga.
Ściepan Ścięsny i uśmiech sam na usta się ciśnie.
^
POWIĄZANIA I WĄTKI, ŚCIEPAN LUBI WSZYSTKO.


[zasłoniłam kartę więc proponuję wątek - impreza w akademiku, na której Szczepan upali się/upije z Wiolką, chociaż nawet się sobie nie przedstawią. co ty na to?]
OdpowiedzUsuńWiolka
[JOŁ NYGA.
OdpowiedzUsuńFajny Szczepan, fajny :D]
Antosia
[Ściepan na zawsze w sercu Damię <3 domagam się jakiejś obciachowej wspólnej akcji z gołymi tyłkami na wierzchu, dużą ilością alkoholu i wszystkim, co niegrzeczne :D]
OdpowiedzUsuńDamię
[Nie, te flagi słabo machają :<<< Ale gołe tyłki obowiązkowo. Całe życie młodzi, piękni i niewyspani! xD]
OdpowiedzUsuńDamię
[Damię zdał chemię, trzeba się zalać xDD]
OdpowiedzUsuń[oj lubię go :3 zaczynam. jakby co, krzycz!]
OdpowiedzUsuńDawid zniknął mi z oczu. Pokój w akademiku, choć niewielki, mieścił absurdalną liczbę ludzi. Obcych mi ludzi, co było minusem i plusem zarazem. Otaczali mnie potencjalni psychopaci, niewyżyci seksualnie i zbłąkane dusze. Z drugiej strony nowe twarze miały na mnie cudowny wpływ. Odprężały, dawały przyjemny impuls do działania. Mój towarzysz i współlokator otoczył się wianuszkiem blondwłosych adoratorek, najwyraźniej zapomniał o mnie. Bywało, że pilnował mnie skrupulatniej niż mój rodzony brat. Odetchnęłam, miałam wolną rękę.
Dzika impreza przenosiła się z wolna na korytarz. Włączyło się w nią całe piętro i nikt nie dbał o przyzwoitość. Nadzy sprinterzy, wyuzdane pieszczoty, straceńcy klęczący w kałuży własnych wymiocin. Pozwoliłam, by odrobina szaleństwa zawładnęła moim ciałem. Odrobinę więcej. Jeszcze trochę. I jeszcze.
Straciłam kontrolę nad tym, co jem, piję i palę. Miałam ochotę na ostre pogo, choć z głośników rozbrzmiewała typowo klubowa muzyka. Chciałam zsunąć się po poręczy na parter budynku, lecz ktoś w ostatniej chwili uchronił mnie przed upadkiem z piątego piętra. Liczba ,,zmęczonych'' zabawą rosła w zastraszającym tempie, a ja lawirowałam między nimi, rozpierana energią. Zagrałam nawet w butelkę. Pech pozbawił mnie kilku elementów mojego ubioru, w tym t-shirtu i paska do spodni. Z dumą paradowałam więc w moim czarno - różowym staniku i chwaliłam się kokardką na przedzie. To trwało, nim dosiadłam się na korytarzu do dwóch obcych mi chłopaków. Jeden z nich odszedł, gdy usiadłam na podłodze krzyżując nogi i oparłam się o ścianę. Ten który został, najwyraźniej bawił się tak dobrze jak ja.
- Poczęstowałabym cię czymś, ale... - brzmiały słowa, gdy blant z ust chłopaka, za pośrednictwem mojej dłoni, powędrował do moich ust. Poklepałam się po udach, w miejscach gdzie na dżinsach były naszyte kieszenie. Wymowny gest oznaczający, iż nie mam przy sobie nawet miętówki. Zasmakowałam się w dymie. Towar był naprawdę dobry. A może to moja ograniczona zdolność postrzegania świata? To nieistotne... Odprężyłam się.
Wiolka
[ZAPRASZAMY SCIEPKA!!!! XD]
OdpowiedzUsuń[No, ale Asieńka już testowała swoją biseksualność nie raz, nie dwa, nie osiemdziesiąt xDD]
OdpowiedzUsuńAsia
[przecia na trzezwo to sie nie da! XD]
OdpowiedzUsuń[ja to widze xDDD Julek nie bo jest slepy xDDDDD]
OdpowiedzUsuń[powinien dziekowac? xD zacznij cos! XD]
OdpowiedzUsuń- tylko spokojnie, nie chcemy tu niepotrzebnych ofiar już na wstępie - uśmiechnął się w stronę 'źródła dźwięku' - Zapraszam, zapraszam... Jesteś trochę przed czasem, ale nie mam zamiaru 'trzymać cię na korytarzu' - dodał z lekkim rozbawieniem rozkładając na biurku kolejne materiały. Co jak co, ale Julek bardzo dobrze przygotowywał się na zajęcia, bo grunt to zainteresować studentów!
OdpowiedzUsuń[Jej własny Murzyn, hehe, zawsze <3 Mogli się kiedyś spotkać przypadkiem w jakimś klubie, Hela najebana jak 150 by mu szeptała czule, że chętnie sobie z nim zrobi małe czekoladki, a jak już wytrzeźwiała, to zadzwoniła pod numer i się zakumplowali już bez ofert matrymonialnych? XD]
OdpowiedzUsuń[ Bardzo chce wąteczek ;D fajne kurcze są te postacie na tym blogu ;D ]
OdpowiedzUsuńDamian nie potrzebuje wiele alkoholu by zanosić modły ku czci Dionizosa i tworzyć radosne pieśni z tej okazji, nie potrzebuje też za bardzo okazji, żeby się nabzdryngolić w trzy dupy. Tym jednak razem Damię miał co świętować bo zaliczył wszystkie egzaminy, więc postawił Szczepanowi lubelską trzy zboża, razem z modną ostatnio butelką zbyszka trzech cytryn.
OdpowiedzUsuń- Szczepuś, ale ja cię brachu lubię!- pijacka czkawka i poklepywanie po plecach, to już ten moment, kiedy powinno się przestać pić. No chyba, że jest się Damianem. Damian nie ma w zwyczaju kiedykolwiek przestawać, dopóki w końcu nie padnie jak bela. Biegając po akademiku w koszulce z krótkim rękawem i jeansach, które spadały mu z dupska, wszyscy mogli oglądać jego piękny tatuaż, który poczynił sobie, gdy był w podobnym stanie.
- Ale pij Szczepan, pij! Za zdaną sesję! Widzisz Szczepuś- zakołysał się niebezpiecznie z w większości opróżnioną butelką w dłoni- Sesja jest jak ładna laska, każdy chce zaliczyć, a nie każdy może- znów czknął pijacko- Wypijmy za zaliczanie!
Damianek
[pe-esem, to jak najbardziej, z Kamilą mogą mieć siostrzane relacje hahahaha :33]
- 'Doktora' - poprawił go z lekkim uśmiechem rozkładając na kolejnych ławkach kopie partytury - Jak rozumiem jest tu pan nowy, prawda? Trochę późno... Bądź jak kto woli, troszkę za wcześnie, jeżeli weźmiemy pod uwagę fakt, że nowy semestr jeszcze się nie zaczął a stary nie skończył. Więc co pana tutaj przygnało? Jeśli oczywiście można wiedzieć - usmiechnął się lekko nie zaprzestając dotychczasowej czynności.
OdpowiedzUsuń- Bardzo miło mi to słyszeć panie..? - spojrzał mniej więcej w kierunku chłopaka, który siedział niecałe trzy metry od niego. Julek lubił ze swoimi studentami być na 'ty' bo to zdecydowanie ułatwiało jakiekolwiek kontakty - Miał pan kiedyś jakiś kontakt z muzyką? Szkoła Muzyczna, wykłady..? Czy to po prostu zwykła fascynacja, którą nagle postanowił pan rozwinąć? - podał mu plik nut - Dzisiaj będzie zajmować się muzyką romantyzmu w Potężnej Gromadce.
OdpowiedzUsuń